środa, 30 grudnia 2015

absolwent

W polskim ustawodastwie podatkowym istnieja pojecia przychód – czyli kwoty które widnieją na fakturach jako sprzedaż (operacje fin, odsetki pomijam), i dochód – czyli to co zostaje po odjeciu kosztów od dochodu. I tego na przyszłość trzymajmy się, żeby nie gmatwać niepotrzebnie dyskusji.
Zgoda , w bardzo dużych firmach , zautomatyzowanych, robocizna może wynosić poniżej 10% kosztów przychodu, lecz takie firmy nie są wiekszością w gospodarce. I należy tę wartość uśrednić, biorąc pod uwagę również te najmniejsze firmy z jednym pracownikiem np. A jak obliczyć koszty wynagrodzeń w jednoosobowej firmie ?
Z innej beczki.wroce do mojego przykladu japonii lat 50-80. Roznica pomiedzy absolwentem nauk technicznych a społecznych to zdolność tworzenia twarow na sprzedaz i to w ilościach „przemysłowych” (techniczni) a nie usluzki (bo nie usługi) dla kilku osob (psycholog, itd.). Techniczni/scisli to również wymyslanie nowych produktow, technologii, z których może zarabiac cale panstwo przez dekady.
Co zrobi/wymysli politolog/psycholog by zarobic wiecej niż tylko na siebie? Co winiesie nowego do społeczeństwa?
Ilosc absolwetnow zbędnych kierunkow jest taka, ze wedruja wprost na bezrobocie, poniewaz nie tylko nie ma na nich zapotrzebowania, ale i podczas studiow nie są oni uczeni zyciowych umiejętności jak np. zdolność przekwalifikowania się (sic!), przedsiebiorczosc (bo te same uniwerki są oazami niekompetencji gospodarczej).
Widoczna jest wiec roznica w inwestycji i jej zwrocie w perspektywie długoterminowej z punlktu widzenia korzyści dla panstwa i narodu.
A pisze to jako człowiek po technikum lotniczym a studiach z politologii ;p
czy masz na mysli (chyba cos słyszałem) o Kompanii Weglowej co będzie otwierac szkole zawodowa? Te jest genialny pomysl. Swoja droga klania się komentarz z NIE: jak u Czechow mogą być zyskowne kopalnie to dlaczego nie w Polsce?
Kluczem do odbudowy nauki zawodowej jest powiazanie z przemyslem, by absolwent mogl wejsc w firme zaraz po zakonczeniu nauki, w miedzyczasie odbywając przydatne praktyki podczas nauki.
Mój brat skonczyl high school w Anglii i poszedł na studia. Przez lata plul sobie w brode ze studiowal, bo jego znajomi poszli do roboty zaraz po A-levels i dzieki dłuższej karierze (nawet jeżeli zaczynali jako asystenci) zarabiali dlugo wiecej niż on, absolwent uniwerka.
Na moim uniwerku (UK) znalazłem kiedys ciekawa analize, która obdarla mnie ze zludzen. Badania dotyczyly zależności pomiedzy studiami a praca. Wyniki były:
– 40% absolwentow pracowalo na etatach nie wymagających studiow
– 30% pracowalo na etatach innych niż ukończone kierunki
– 30% (dopiero) pracowalo na etatach zgranych z kierunkiem
Jestem zdania, ze w dobie kryzysu, panstwo polskie powinno przestac finansowac wiele zbędnych kierunkow (i tak mamy w nich kiepskie wyniki). Ze 100 (cirka) panstwowych uczelni powinno zostac 50, a z 360 prywatnych, gora 100. darmowe pożyczki
A o kierunkach zamawianych dowiemy się dopiero za 3-4 lata jak ich pierwsi absolwenci (może) znajda dobra prace (kierunek a zapotrzebowanie rynku to dwie rozne rzeczy).
A odpowiedz na pytnie jak kontrolwac kierunki w uczelniach?
– w prywatnych wydaje się zezwolenia na każdy kierunek (a wydane można cofnac). Czasami uczelnie same wycofuja uprawnienia jak nie ma rynku.
– w państwowych jest finansowanie oraz zgody (dla nie uniwersytetow, te tworza co chca).
W obu przypadkach jest to narzedzie do polityki edukacyjno-makroekonomicznej. Ale trzeba mieć menedżerów edukacji a nie polityczne zwierzatka lub leniwych biurokratow.
Wczoraj otrzymałem decyzje podatkową dotyczącą podatku od nieruchomości. I znowu gmina poszla na całość, podnosząc podatki maksymalnie jak pozwala ustawa.
POdatek od pomieszczeń przeznaczonych na działalność wzrósł o 4,2%, a od gruntów przeznaczonych na działalność o 6,3%. Nie rozumię dlaczego za np plac przed warszatem muszę płacić 2,5 krotnie więcej niz za trawnik przed domem. W sumie za 144 m2 warsztatu w tym roku przyjdzie mi zapłacić 3420,-PLN. Czyli z każdej przepracowanej godziny muszę oddać gminie ponad złotówką. A za dom 160 m2 podatek wynosi tylko 104,-PLN. To sie nazywa popieranie przedsiębiorczości.

czwartek, 10 września 2015

uchodźcy

Nie wiem, co się ze mną dzieje, skąd u mnie taka zmiana, ale jakoś nie wzruszają mnie faceci szturmujący zasieki na węgierskie zasieki na granicy z Serbią, wyglądający, jakby przed minutą wyszli ze SPA robiący sobie :selfi” telefonami, tabletami za setki dolców, wystrojeni w ciuchy za drugie tyle. Nie budzą we mnie ani szczypty współczucia te, upierścienione złotem, panie okutane w kolorowe nikaby, hijaby, burki ciągnące za sobą stadka rozwydrzonych, dobrze ubranych i odżywionych bachorów. Nawet ojciec, którego martwego synka wyrzuconego przez morze, na brzeg, pokazywane namiętnie we wszystkich światowych mediach, nie budzi we mnie krzty współczucia. Mało tego, gdybym był Węgrem, to chwyciłbym pierszą,lepszą butelkę zrobił z niej “tulipana” a po drodze kupiłbym jeszcze solidny kij bejsbolowy i ruszył na “uchodźców”.
Moja przyjaciółka Węgierka z Budapesztu, przeczytała mi reportaż z Debreczyna, jednego z większych miasy węgierskich, gdzie znajduje się ośrodek dla uchodźców, nie obóz tylko ośrodek. Jest ich tam 1300 w większości mężczyźni, z rzadka kobety i dzieci. Dziennikarz rozpytuje ludzi jak się żyje i słyszy, że bardzo źle, że jeszcze nigdy im się tak źle nie żyło. A daczego? Ano przez tych uchodźców – już nawet nie chodzi o to, że miasto przeżywa najazd prostytutek (bo miejscowych za mało i nie wyrabiają), ale o to, że na ulicach zrobiło się niebezpiecznie. Niby nic strasznego, bo nie gwałcą, nie mordują, walą tylko kobity po łbach i torebki im zabierają. No i dilerzy się pojawili, to znaczy dilerzy byli wcześniej, ale teraz jest ich więcej i biją się po między sobą, czyli niespokojnie jest. w głównych mediach informuje się o tym oszczędnie, choć nie są to incydentalne przypadki.Tak się składa, że mam kolegę, Węgra, którego poznałem przypadkiem w Oksfordzie, w 1992 r., kiedy studiował jakieś media i marketing. Peter jest teraz ważnym gościem w węgierskiej telewizji publicznej, choć jest- z przekonania- raczej anty-orbanowcem. Pogadaliśmy na Skypie dość długo. Zapytałem go m.in. dlaczego głowne madziarskie media nie pokazują drugiej twarzy darmowe chwilówki uchodźctwa. Peter przyznał, iż rzeczywiście dzięję sie bardzo brzydkie rzeczy, ale nie informuje się o nich z kilku powodów, choćby po to, żeby sie jakieś pospolite ruszenie nie zebrało i nie zrobiło porządku z przybyszami, ale też i dlatego, by Zachód nie posądził Węgier o nagonkę, o szerzenie nienawiści na tle takim albo innym.
To nieodpowiedzialną polityka emigracyjna może doprowadzić do tego że do władzy w krajach UE dojdą partie skraje . Wtedy rozleci się UE a prawicowe partie nie będą patyczkować się z emigracja . Po prostu wszystkich wyrzucą . Czy tego chcemy ? jeżeli nie to musimy przed emigrantami przymknąć granice j przyjmują jedynie uchodzców politycznych których w ogólnej masie emigrantów jest może z 10% . Pozostali są emigrantami ekonomicznymi z Pakistanu Kosowa Albanii i Turcji . zamieściłem swoje impresje z mojego 10.letniego obcowania z londynskimi muzułmanami [nikt chyba tego nie przeczytał, sądząc po braku reakcji – ale nie gniewam się :)]. Choć mieszkam w tym samym mieście, co Pan Profesor, to bez wątpienia w dwóch różnych światach i przez to różne mamy doświadczenia w “kwestii uchodźczej” – nie czynię z tego zarzutu, ale wygląda to zupełnie inaczej z wyskości akademickiej katedry, a zupełnie inaczej z pierwszego piętra na Queenspark, a jeszcze inaczej z parteru na Peckham itd. Poczucie bezkarności, jakie obserwuję w środowiskach imigracyjnych z Bliskiego Wschodu, Afryki – w szczególności Somalia, Sudan, Etiopia i Erytrea, jest niewyobrażalne i w zw. z tym kryminalizacja również.

sobota, 17 stycznia 2015

indianie

Poluję na ten film od dawna, ale dysponuję tylko dwoma programami TVP (wolimy czytać:), a w tych – dobre filmy puszczane są rzadko i do tego w środku nocy. Pewnie w końcu kupię na allegro:) Zgadzam się z fomą – do pewnych światów dziecko samo nie trafi. Pierwszy tom Winnetou to zdecydowanie najsmakowitszy mayowski kąsek, a żeby zachować jak najlepsze wrażenie z lektury, naprawdę warto się ograniczyć do podstawowej trylogii. Pozostałe dzieła to już często powielanie (własnych) schematów bielizny, niekonsekwencje (współwystępują postaci, które za życia spotkać się nie mogły), czy wręcz, o zgrozo, bezwstydne przeklejanie całych akapitów z jednego dzieła do drugiego. Choć np. “Old Surehand” jest miejscami niezły – Bóg jeden tylko wie, czemu polski tłumacz obciął tam sporo tekstu (w “Winnetou” zresztą też). Musze wyznac, iz pomimo niewatpliwych walorow kilku ksiazek Maya, ktore czytalem (nie wiem czy wiekszosc byla w Polsce w ogole wydana) zawsze wolalem ksiazki Jamesa Olivera Curwooda w swietnym tlumaczeniu Jerzego Marlicza, pseudonimu, pod ktorym ukrywala sie Helena Borowikowa, ktora NB dokonczyla trylogie “Lowcow ….”. Ja sam wlasciwei wychowalem sie na powieściach G. F. Coopera, ktore uwazam za lepsze od powiesci Karola Maya, co nie zmienia faktu, ze May jest tu autorem numer jeden bielizny.

Winnetou to jest bardzo przemyslana postac literacka. Nie dla jej przygodowej i awanutrniczej wizji i uwikłań. Winnetou jest postacią, która ratuje reszte honoru Białych, ktorzy wbrew tradycji, ktora wynikalaby ze Siwieta Dziekczynienia, to jest z tego, co sie wowczas wydarzylo, kiedy to własnie Indianie dawali bialym jesc, bez zadnych oporow ukazali swoje diaboliczne, mordercze oblicze. Bardzo jaskrawe, jak owe czasy, oblicze bo przeciez rozmiar zbrodni – gigantyczny – byl jeszcze przed cywilizacja bialego czlowieka, glownie w Europie.
Zasługą Maya nie jest stworzenie wiecznego wizerunku Dzikiego Zachodu i marginalizowanych w nim Indian. May byl wizjonerem w tym sensie, ze potrafil kontekst Ameryki Północnej okresu podbojów wykorzystac do ratowania wizerunku bialych, ponieważ, jako autor wyczulony na sprawy etyczne, wiedzial, ze to moze byc dobra okazja do tego, zeby pokazac, ze kolonisci nie do konca sa zbrodniarzami (albo nie wszyscy sa nimi) i w tym sensie cenie go jako idealiste.
To, co biali zrobili z Indianami jakos nie przebija się do swiadomosci spolecznej. Dowody niby są, ale ich wartosc pomniejszana jest o imperatyw powodzenia kolonistow na nowym kontynencie, tej tezie sa podporzadkowywane.
W tym sensie “Winnetou” i inne powiesci Maya beda zawsze wazne, szczegolnie dla mlodych czytelników, z natury i z wieku wrazliwych na dobro i zło.
Od lat mieszkam w Toronto i musze przyznac, ze kiedys z niemalym zdziwieniem dowiedzialem sie, ze ta daleka, mrozna kraina Polnocy, opisywana przez Curwooda, znajduje sie jedynie dwiescie czy trzysta kilometrow od Toronto.
Poza tym oczywiscie trzeba koniecznie przeczytac ksiazki Archibalda S. Belaneya alias Grey Owl (Szara Sowa) – Sejdzio i jej bobry (ponoc jest nowe tlumaczenie) no i Pielgrzymi Puszczy.
PS. Zyciorysy Karla Maya i Szarej Sowy sa fascynujace same w sobie.
A co do filmu – zawsze żałowałem, że nie było polskiej wersji :) A jaka fajna by mogła być np. w 60-70 latach! Rio Pecos kręcona nad Dunajcem, Llano Estacado na Pustyni Błedowskiej, a obsada, powiedzmy, Winnetou- Zelnik, Old Shatterhand – Olbrychski, Inczu-czuna – Pieczka (był świetny jako wódz Bromden Keseya w teatrze!) Nszo-czi – Brylska, Santer – Karewicz :) To by było lepsze niż “4 pancerni”, i o niebo lepsze niż głupawy “Janosik”.

poniedziałek, 15 grudnia 2014

nie tylko stopy

"Nie wystarczy bowiem spełnienie nominalnych wymogów na minimalnym poziomie (np. zbicie deficytu poniżej 3 proc. PKB jest możliwe już w przyszłym roku), musimy po prostu mieć nowoczesną, zrównoważoną gospodarkę. W tym także znacznie więcej innowacyjnych przedsiębiorstw, która będą w stanie konkurować na globalnych rynkach i opłacać pracowników na poziomach porównywalnych do krajów strefy euro." --- dokładnie tak jest!! Grecja przejechała się także na tym, że ma tylko turystykę, oliwki i ser. kąd pan bierze, że "strefa euro tkwi w permanentnym kryzysie strukturalnym, wysokich kosztów i fiskalizmu", a "produkcja Niemiec jest droga i coraz gorszej jakości"? To przecież wyssane z palca bzdury, niczego takiego nie ma. Nie pomyślał pan, że rację może mieć Peter Schiff twierdząc, że "rekordowo niskie stopy procentowe" w USA wynikają z niskiej wydajności USA, która nie jest wstanie sfinansować kosztu wyższych stóp i bielizny? PKB UE jest już większy od USA. Może pan zawsze pomnożyć stopę bezrobocia w USA razy 2 lub nawet 3, aby otrzymać stopę wg definicji bezrobocia w UE, a więc ma pan ok. 12% bezrobocia w USA i np. ok. 5% w RFN. Wg pana "przyzwyczajona do zadłużenia i konsumpcji ponad stan, pracy za wielkie pieniądze coraz mniej innowacyjna Europa musi zbankrutować" bez TTIP, ale to znowu bajki, bo: 1. długofalowo znaczenie ma zadłużenie całkowite (wewnętrzne i zewnętrzne), a to wynosi dla strefy euro 366% PKB, dla UE 362% PKB, a dla USA 1337% PKB. Kto tu jest zadłużony, co? Dane podała Die Welt Oline w artykule z 06.12.12 pt. "USA są bardziej zadłużone niż Grecja" ("USA sind stärker verschuldet als Griechenland"), obliczenia Forschungszentrum Generationsverträge. Zadłużenie innych państw UE: Grecji 891%, Hiszpanii 805%, GB 631%, Włoch -2% (nadwyżka!), Francja 442%, RFN 136%, a Polska 126% PKB. 2. O konsumpcji bielizny ponad stan można mówić w UE tylko w przypadku Grecji, Portugalii, Hiszpanii oraz GB i co nieco Francji, ale GB i Francja są tak bogate, że mają rezerwy na spłatę swego długu. Jak może jednak komuś porównującemu USA i UE wpaść do głowy, że konsumpcja ponad stan nie jest typowa dla USA lecz dla UE? Przecież tu zupepełnie absurdalny zarzut wobec UE, bo wzrost PKB zależy w UE od konsumpcji w tak ok. 56% może 60% z Grecją & Co., ale aż w ok. 76% w USA. Stąd próba USA pobudzenia gospodarki od strony energii - zarobki są średnio jak w 1964r., a dalsze zadłużanie konsumentów nie jest już możliwe nawet przy zerowej stopie procentowej. 3. Wysokość zarobków w UE nie ma znaczenia, bo liczy się tylko koszt jednostkowy, a ten jest niski, bo wydajność pracy w UE jest bardzo wysoka. Wyższa, niż w USA, bo w zach. UE zawsze pozycja pracowników była silna, co wymuszało na przedsiębiorcach zastępowanie pracy maszynami, a w USA tego nie było i nie ma, jest "hire and fire". W rezultacie UE ma wyższą niż USA kapitałochłonność produkcji oraz związaną z tym wyższą wydajność. Także innowacyjnie UE jest przed USA, co widać min. po stałym deficycie handlowym USA.Jako Zbieracze Jabłek nie mamy co w euro szukać. Aby jednak mieć specjalność przemysłową lotnictwo oraz drony/roboty i przed euro zintegrować się z przemysłem zach. UE, musimy odłożyć okręty podwodne o ok. 10 lat, bo nie są nam teraz potrzebne. Natomiast drony/roboty, w tym roboty przemysłowe powinny dostać większe wsparcie niż 800 milionów zł. - tu potrzeba kilku miliardów zł. miło poczytać rozsądnie napisaną wypowiedź.
 ze strony mojafantazja.pl
Zgodzę się, iż przyczyną re- industrializacji USA są niskie ceny energii ( w RP odpowiednikiem są umowy śmieciowe). To powoduje, iż gospodarka rozwija się chociaż nie tak szybko jak oni by chcieli. Natomiast nie zgodzę się, iż FED nie drukuje $. Drukowanie jest eufemizmem, który skrywa fakt iż to obligacje USA nie mogą wrócić do tego kraju i zostać przedstawione do wykupu, zamiast tego mają być rolowane. Dlatego obecnie FED zawiera umowy o kostium kompielowy z Bank Kanady, Bank Anglii, Europejski Bank Centralny, Bank Szwajcarii i Bank Japonii plus Bank Belgii który wykupił na początku tego roku dług USA o wartości 300 mld $. Obecnie ciężar "drukowania" czyli zakupu długu nominowanego w $ przesunął się na Bank i rząd Japonii. Pozwolono emerytalnym funduszom japońskim na zakup amerykańskich obligacji co było do tej pory niemożliwe. Sytuacja monetarna weszła na nowy poziom współpracy międzynarodowej. Sam FED nie jest w stanie stymulować gospodarki i powstrzymywać długu nominowanego w $ poza granicami USA. Strefa euro nie może podążać tą drogą ponieważ nie pozwala na to traktat założycielski euro - z Maastricht oraz statut EBC. Dodatkowo jest za późno na kopiowanie ruchów FED-u który za cel obrał sobie utrzymanie wzrostu USA kosztem Europy.Być może wojsko powinno odłożyć zakup dronów nie produkowanych w Polsce, choć można się od nich też sporo nauczyć. MON wciąż opowiada o udziale polskich firm w produkcji broni, ale drony dostają tylko 800 milionów zł. chociaż są w 100% polskie! To skandal i jakaś afera! Być może trzeba opóźnić nielotnicze programy zbrojeniowe, ale przyspieszyć w dronach. Tu chodzi nie tylko o zbrojenia, lecz o szansę na dobrobyt, bo drony jako polska specjalność, są olbrzymią szansą na posiadanie konkurencyjnego przemysłu.

niedziela, 19 października 2014

liczenie

Corocznie ubywa wiernych, czyli naród, jak to się mówi, przejrzał na oczy. Ale do normalności jeszcze daleka droga. Normalnie w tym kraju będzie, kiedy kościół będzie folklorem, a nie siłą przewodnią. Ale proces normalizacji już się rozpoczął i nikt go nie powstrzyma, pomimo włażenia w d..ę, wszystkich od dwudziestu lat rządzących ekip, bez względu na opcję. A kiedy przestaniemy już żywić tego czarnego darmozjada i zaoszczędzimy te kilkanaście miliardów złotych, które na niego wydajemy (sama religia kosztuje nas 1.5 mld), to może nie będzie już w Polsce głodujących dzieci. A jest ich co najmniej 800.000. No chyba, że do władzy dojdzie PiS, od czego niech nas ręka boska chroni."w tym roku po raz pierwszy zostanie przeprowadzone badanie na temat dyskryminacji katolików" - dyskryminacja katolików w Polsce jest straszna! W końcu tylko jakieś 10 MILIARDÓW złotych rocznie płacimy przymusowo z naszych podatków na kościół i kler, w Sejmie jest tylko jedna kaplica a na sali obrad jeden krzyż. W urzędach, sądach, itp. też wiszą krzyże, ale być może nie we wszystkich. Dzieci mają tylko po dwie godziny religii w tygodniu w przedszkolu, szkole podstawowej i liceum (dla porównania fizyki jest tylko jedna godzina i przedmiot zaczyna się pod koniec szkoły podstawowej). To straszne. Taka dyskryminacja. Ciekawe czy zostaną opublikowane wyniki gdzie będzie pokazane że praktykujących katolików mamy ok 25 %, i fajnie by było zobaczyć krzywą od 80r do teraz jak ludzie są świadomi swojego wyboru wiary. sam liczyłem nieraz i wiem ile przychodzi owieczek 40 % to są rekordy  Ale niech liczą wiernych a nie tych co tylko chodzą do kościoła. Znam jednego ateistę który chodzi do kościoła oglądać laski staje zawsze za jakąś ładna i się podnieca przez godzinę. A tak w ogóle to wiernych już chyba dawno nie ma tylko są fanatycy religijni, tradycjonaliści - chodzą bo chodzili rodzice i dziadkowie, tacy co idą do kościoła bo sąsiedzi patrzą i tacy co idą się pochwalić strojami lub samochodami. Moje dziecko przystepuje do bierzmowania. Obowiązkowo musi chodzic codziennie do kościoła na różaniec i do księdza po podpis, również na msze. W dzien papieski byla aż dwa razy. Raz z klasą a po południu drugi raz po podpis. Wiele osob z jej klasy tez była dwa razy. Dzieci moia, ze po bierzmowaniu przestaną chodzic. Czy zbieranie podpisow dobrze wpływa na rozwoj duchowy.? To poniekad zmuszanie. Ja bedac nastolatka chodzilam bardzo czesto, na wszystkie msze, rozance itp. Teraz nie chodze, bo bylam zmuszana.

czwartek, 3 lipca 2014

sprzedaż

Szkoda chłopa, ale taki mamy rząd. Ja osobiście tak znienawidziłem platformę, że jak słyszę od kogoś że i tak na nich będzie głosował to muszę odejść bo bym chyba w łeb przywalił. Minister z żonką dymali skarbówkę, teraz szukają kto to nagrał. To jest chore! A zwykły właściciel warzywniaka czy kiosku jest nękany non stop, a to skarbówka, a to sanepid, a to ZUS. Żyć się odechciewa w państwie które jest przeciwko obywatelowi. Dzisiaj do drzwi pukał młody chłopak, nie pijak, normalny. Pytał o coś do jedzenia. No ale nasz rząd wysyła miliony na ratowanie Ukrainy! Polska to chyba Dubaj Europy? Wszystkim pomogą finansowo- Grecja, Ukraina. Sprzedaje akcje bo... czy na pewno dlatego. Jak się dobrze przyjrzeć jego inwestycją, aż w oczy kłuje powiązanie jego biznesów ze skarbem państwa. A Hawe miało zrobić miliardowe przedsięwzięcie i znów bez Państwa Polskiego nie miało by ono racji bytu. Ale co się stało... tego możemy się tylko domyślać. Jednak jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze... Fakty: wypływają "taśmy prawdy" i po pewnym czasie - gdy wiadomo że rząd nie "poleciał" - sprzedaje akcje. Wnioski nie przeforsował tego czego chciał,  spróbował zmienić partnerów do rozmów, nie udało się więc sprzedaje akcje bo... jeśli firmy nie stać na inwestycje a Hawe nie było stać bierze kredyty a gdy wiadomo, że inwestycja nie wypali to Hawe będzie na granicy bankructwa albo zbankrutuje a to oznacza nie zyski a koszty więc ucieka dopóki inni się nie skapną i może wyciągnąć jak najwięcej tzn.stracić jak naj mniej.  Z Rosją nie może byle kto prowadzić dużych interesów , dostawać całkowicie dotowany węgiel aby wyłożyć nasz przemysł wydobywczy , mógł tylko człowiek zatwierdzony przez KGB, tak zresztą jak wszyscy oligarchowie na Ukrainie , odpowie za to wcześniej czy później. Znaleźli kozła ofiarnego a "bohaterowie" Sienkiewicz, Belka, Sikorski i koledzy urzędują w najlepsze,jeszcze kilka tygodni i staną się ofiarami,zaczną pobierać dodatek kombatancki i w końcu wielkie odszkodowania. Jak ktoś śmiał przedstawić prawdziwe ich rozmówki i układy, tak się przecież pięknie maskowali latami.

wtorek, 17 czerwca 2014

dane

Są na dobrej drodze aby doprowadzić Polskę i nas do ruiny. Jeden "orzeł" powoduje kilkukrotne zwiększenie naszego zadłużenia, potem odchodzi, żeby nie było na niego, a drugi "orzeł" dodrukowuje kasę, żeby pokryć gigantyczny deficyt w budżecie. W efekcie każdy z nas za to zapłaci tak jak w Islandii czy Grecji, tylko kto będzie pamiętał wtedy nazwiska winnych takiego stanu rzeczy. Prawda jest prosta. Kasa państwowa jest pusta. Skoro Polskie Podatki z dużych firm wylatują z Polski do innych ciepłych krajów. Zasady w naszym kraju są proste, Jest maszyna Państwowa która pilnuje i okrada Polaków jak tylko się da. A z drugiej strony są panowie którzy stwierdzają nie ma kasy co zrobić. Normalny przedsiębiorca gdy kasy coraz mniej to kombinuje i zazwyczaj się zadłuża w Banku czym może sobie pomóc ale nie zawsze się mu to udaje. Tu jednak jest tworzenie darmowych pieniędzy w trosce o rosnącą dziurę budżetową . Najpierw Skok na OFE , Teraz Fałszerstwo w białych rękawiczkach. Znaczy to tylko jedno Ci co mają dane na temat stanu Gospodarki wiedzą w jakie D.... jesteśmy Oczywiście Tusk o niczym "nie słyszał, niczego nie widział, niczego nie wąchał"; co najwyżej może mu się coś przylepiło, ale to przecież bez znaczenia. Niech bata prokuratura, i tak niczego nie wybada. A nawet jeśli by, to dywan w gabinecie prezesa rady ministrów jest wystarczająco duży. Pensje nie rosną, przynajmniej moja. Tak jest już chyba z 5 lat w mojej firmie. Żaden Belka, ani inny fachowiec nie wyciągnie mnie z kryzysu jak nie będę więcej zarabiać! Kiedyś miałem do 25 kasę. Teraz około 10 już zaciskam zęby z wściekłości. Nie kupuję ubrań, mebli, ani innych przedmiotów. Samochód to jakiś kosmos! Tylko utrzymanie mieszkania i jedzenie... Nawet do roboty dojeżdżam na gapę. Właśnie dlatego wali się gospodarka, która jest utrzymywana z podatków urzędasów! Tak łatwiej liczyć budżet. Reszta to plankton albo jak powiedział Jacek "ciemny lód". 1. "Wzrost o 2,1 proc. (2,6 mld zł) był trzy i pół razy wyższy od średniego tempa wzrostu podaży pieniądza z poprzedniego półrocza. Miesiąc później tempo spadło do 0,3 proc., na następne dane musimy poczekać." 2,1 : 3,5 = 0,6. Czyli już w drugim miesiącu przyrost był 2 razy mniejszy niż średni w poprzednim półroczu. Tego już Pan Autor nie zauważył i nie skomentował. 2. Autor sam pisze, że "wielkość każdorazowej emisji papierowych pieniędzy zależą od decyzji prezesa NBP". Jaki więc związek z ilością drukowanych pieniedezy ma wymiana prezesów? Prezes  mógł zrobic dokładnie to samo co  - zadbać o staranne wykonanie zamowienia. Dobrze by było, żeby Pan Autor podal jaki widzi związek między wymianą prezesow a ilością drukowanych banknotów. Jeżeli w   robią takie analizy jak w tym artykule, to biedni klienci tej firmy.