W ostatnim numerze jednego z poczytnych miesięczników budowlanych, jest obszerna, całostronicowa reklama firmy . Artykuł traktuje o zbiornikach na- i pod-ziemnych. Ma ktoś doświadczenia z tą firmą? Koszty też mnie ciekawią. Zbiorniki charakteryzują się solidną,użebrowaną konstrukcją umożliwiającą zakopanie ich w gruncie nawet przy niesprzyjających warunkach gruntowo-wodnych,znacznie mniejszą wagą niż zbiorniki betonowe,a przede wszystkim wieloletnią żywotnością.Zbiorniki wykonane są z polietylenu ,w kolorze czarnym. System domowo-ogrodowy służy do magazynowania ,a następnie wykorzystania wody deszczowej klimatyzacji zarówno w pomieszczeniu jak i na zewnątrz do celów bytowo-gospodarczych takich jak:spłukiwanie WC ,pranie,sprzątanie oraz podlewanie trawnika.Ja mam w domu zamontowany system podziemny z odprowadzeniem nadmiaru deszczówki do systemu kanalizacyjnego.Ale można tez zamontować system podziemny z odprowadzeniem nadmiaru deszczówki do systemu rozsączającego.
System ten montujemy gdy w poblizu lokalizacji zbiornika podziemnego nie została poprowadzona kanalizacja deszczowa lub ogólnospławna,a także gdy brak jest zbiornika otwartego lub kanału.
System rozsączający służy do rozsączania nadmiaru wody deszczowej spływającej z dachu do zbiornika.Zdarza się bowiem ,iż pojawiające się długotrwałe lub nawalne deszcze doprowadzą do zbiornika większą ilość wody, iż wynosi jego pojemność retencyjna.W takim wypadku nadmiar wody musi zostać odprowadzony poza zbiornik.
Zalety AQUABLOK-óW
-wykonane z przyjaznego środowisku polietylenu
-możliwy łatwy podział bloku na dwie klimatyzacje lub więcej części
-możliwość stosowania w każdym rodzaju gruntu
-odporne na uderzenia,łatwe i bezpieczne do transportu oraz przenoszenia
-mozliwość obciążenia pionowego do 2,5 ton na m2
-łatwy i szybki montaz
-łatwe podłączenia rur doprowadzających wodę.
Jak wygląda montaż?
Montaż polega na ułozeniu w przygotowanym uprzednio wykopie półprzepuszczalnej geowłókniny,a następnie na umieszczeniu na niej ,w zależności od parametrów gruntu oraz ilości dopływającej wody deszczowej odpowiedniej ilości AquaBlok-ów ,całość owija się szczelnie geowłóknią.Tak wykonana instalacja zostaje zasypana gruntem.System wykorzystany może być przez cały rok.System składa się z kompletnego zbiornika z pokrywą,filtrem,poborem wody i przelewem oraz umieszczonej w pomieszczeniu technicznym budynku centrali sterującej Matrix wyposażonej w pompę oraz niezbędne akcesoria umożliwiające pobór wody ze zbiornika i wprowadzenie jej do niezależnej instalacji wodociągowej (WC,pralka,sprzątanie,podlewanie).W przypadku okresowego braku wody deszczowej w zbiorniku ,instalacja jest automatycznie dopełniana wodą wodociągową.Należy pamiętać ,iż w przypadku tego systemu konieczne jest zaprojektowanie klimatyzacje Warszawa i wykonania osobnej instalacji wodociągowej wykorzystującej deszczówkę,a więc decyzję o zainstalowaniu systemu domowo-ogrodowego należy podejmować juz na etapie projektowania obiektu mieszkalne.
W gospodarstwie domowym, z dziennego zużycia wody kształtującego się na poziomie 150 litrów na osobę,ponad 40 litrów zużywa się na spłukiwanie miski ustępowej (woda ta jest oczyszczana i przygotowywana do celów spożywczych).Pozostałe 110 litrów wykorzystuje się na aplikacje takie jak :higiena osobista -50 litrów,mycie naczyń-12 litrów,cele spożywcze -5 litrów oraz cele takie jakranie,mycie samochodu i porządki w domu i ogrodzie -40 litrów.Podsumowując :z dziennego zużycia około połowę wody można zastąpić wodą nie mającą jakości spożywczej czy deszczówką.
niedziela, 11 grudnia 2016
zbiornik
My mamy zakopany betonowy zbiornik wielkości szamba kosztował 2300 w zeszłym roku.
Na razie wykorzystujemy wodę deszczową do niektórych kranów w pomieszczeniu gospodarczym i do wszystkich kibelków - jakość wody z deszczówki jak na razie idealna. Teraz wykorzystałabym wodę również do prania. Ogródka jeszcze nie miałam okazji podlewać.czy to się opłaca? Pominąwszy względy ekologii to koszt zrobienia takiego zbiornika nie jest mały do tego jakaś pompa i nie wiem co tam jeszcze.... Ile u was kosztuje 1 metr sześć. wody? Ile czasu minie zanim ta inwestycja się zwróci? Pytam z ciekawości... I w jaki sposób włączyliście wodę z deszczówki do obiegu w domu? To trzeba było chyba prowadzić odrębną instalację niezależną od wodociągu a to znowu były koszty... Rozwiązanie ciekawe ale jak jest z opłacalnością? U nas nie jest drogo jeśli chodzi o wodę, ale dwa lata temu była taka posucha, że baliśmy się reglamentacji tejże wody. I dlatego aby tego uniknąć w przyszłości wykorzystaliśmy stare szambo. Wyczyszczone,świetnie nadaje na zbiornik wody do podlewania. Podłączenie rurą PCV do rynny. No i pompa zanurzalna. My mamy zbiorniki 4x 1000 l zakopane. Zbiorniki te są z odzysku- trzeba się pytać tam, gdzie sprzedają plastikowe elementy do kanalizacji. Jeden zbiornik kosztował ok. 160 zł. Niby koszt jest niski, ale samo wkopanie, obudowa betonowa ( napór ziemi) i całe te wszystkie bajery kosztowały nas ok. 3 tysiące. Chyba tyle samo kosztowałby cały oryginalny system zbierania deszczówki. U nas woda z kanalizacją kosztuje 10 zł, sama woda 4,80 zł, studnia ok. 8 tysięcy ( wodę mamy na 30 m), więc kiedyś się to zwróci. Wiele zalezy od dzialki, jesli masz mniej niz 1500 m2 to szybko na plus nie wyjdziesz.
do podlewania ogrodka w sezonie wegetacji roslin mozna miec podlicznik - ktory liczy rozliczasz tylko z zuzutej wody (bez kanalizacji). W tym sezonie zakopałem betonowy zbiornik na deszczówkę 10m3, jego koszt to 2300 plus 200 za koparkę. Wszystkie rynny mam podłączone do tego zbiornika. Zbiornik zrobiliśmy ze względu na problem separator z wybudowaniem studni i nieprzepuszczalną ziemię - nie byłby gdzie odprowadzać tej wody. Zrobiliśmy też osobny obwód do WC. Cała instalacja nie jest jeszcze podłączona, więc nie powiem jak działa. dodatkowym argumentem jest duży ogród, który będzie musiał być solidnie podlewany. Zbiornik betonowy 10m3, ze względu na nieprzepuszczalny grunt - glina.
Osobny obwód do WC i niektórych kranów.
Od września wszystko działa bez zarzutu !
Woda na początku poleciała gliniasta - może rury były zabrudzone - na drugi dzień wszystko było OK i nadal jestem zadowolona - woda w kibelkach wygląda jak z wodociągów. U nas woda kosztuje 6 zł i ma być jeszcze droższa.
Nawet jak będzie się to zwracać 10 lat, trudno produkcja separatorów ja mam na razie taki zysk, że nie muszę martwić się co zrobić z wodą z dachu.
10 m3 starczy na podlewanie ogródka przez kilka suchych dni latem.
Mamy specjalną pompę, która jeżeli wody w zbiorniku jest za mało przełącza się na zasilanie wody z wodociągu.
Na razie wykorzystujemy wodę deszczową do niektórych kranów w pomieszczeniu gospodarczym i do wszystkich kibelków - jakość wody z deszczówki jak na razie idealna. Teraz wykorzystałabym wodę również do prania. Ogródka jeszcze nie miałam okazji podlewać.czy to się opłaca? Pominąwszy względy ekologii to koszt zrobienia takiego zbiornika nie jest mały do tego jakaś pompa i nie wiem co tam jeszcze.... Ile u was kosztuje 1 metr sześć. wody? Ile czasu minie zanim ta inwestycja się zwróci? Pytam z ciekawości... I w jaki sposób włączyliście wodę z deszczówki do obiegu w domu? To trzeba było chyba prowadzić odrębną instalację niezależną od wodociągu a to znowu były koszty... Rozwiązanie ciekawe ale jak jest z opłacalnością? U nas nie jest drogo jeśli chodzi o wodę, ale dwa lata temu była taka posucha, że baliśmy się reglamentacji tejże wody. I dlatego aby tego uniknąć w przyszłości wykorzystaliśmy stare szambo. Wyczyszczone,świetnie nadaje na zbiornik wody do podlewania. Podłączenie rurą PCV do rynny. No i pompa zanurzalna. My mamy zbiorniki 4x 1000 l zakopane. Zbiorniki te są z odzysku- trzeba się pytać tam, gdzie sprzedają plastikowe elementy do kanalizacji. Jeden zbiornik kosztował ok. 160 zł. Niby koszt jest niski, ale samo wkopanie, obudowa betonowa ( napór ziemi) i całe te wszystkie bajery kosztowały nas ok. 3 tysiące. Chyba tyle samo kosztowałby cały oryginalny system zbierania deszczówki. U nas woda z kanalizacją kosztuje 10 zł, sama woda 4,80 zł, studnia ok. 8 tysięcy ( wodę mamy na 30 m), więc kiedyś się to zwróci. Wiele zalezy od dzialki, jesli masz mniej niz 1500 m2 to szybko na plus nie wyjdziesz.
do podlewania ogrodka w sezonie wegetacji roslin mozna miec podlicznik - ktory liczy rozliczasz tylko z zuzutej wody (bez kanalizacji). W tym sezonie zakopałem betonowy zbiornik na deszczówkę 10m3, jego koszt to 2300 plus 200 za koparkę. Wszystkie rynny mam podłączone do tego zbiornika. Zbiornik zrobiliśmy ze względu na problem separator z wybudowaniem studni i nieprzepuszczalną ziemię - nie byłby gdzie odprowadzać tej wody. Zrobiliśmy też osobny obwód do WC. Cała instalacja nie jest jeszcze podłączona, więc nie powiem jak działa. dodatkowym argumentem jest duży ogród, który będzie musiał być solidnie podlewany. Zbiornik betonowy 10m3, ze względu na nieprzepuszczalny grunt - glina.
Osobny obwód do WC i niektórych kranów.
Od września wszystko działa bez zarzutu !
Woda na początku poleciała gliniasta - może rury były zabrudzone - na drugi dzień wszystko było OK i nadal jestem zadowolona - woda w kibelkach wygląda jak z wodociągów. U nas woda kosztuje 6 zł i ma być jeszcze droższa.
Nawet jak będzie się to zwracać 10 lat, trudno produkcja separatorów ja mam na razie taki zysk, że nie muszę martwić się co zrobić z wodą z dachu.
10 m3 starczy na podlewanie ogródka przez kilka suchych dni latem.
Mamy specjalną pompę, która jeżeli wody w zbiorniku jest za mało przełącza się na zasilanie wody z wodociągu.
poniedziałek, 7 marca 2016
zbrojenie
Zbrojenia Chin i Rosji nieuchronnie prowadzą do rywalizacji między tymi krajami o panowanie w Azji. Już obecnie PKB Chin jest 5 razy wyższy niż Rosji, a różnica ta będzie się powiększać, gdyż Rosja przeżywa załamanie gospodarcze. Rosja obecnie góruje nad Chinami wielkością potencjału broni nuklearnej, ale w najbliższych latach ta przewaga może zaniknąć. GDP PPP Chin to jest obecnie 18,088,054 mln dolarów a Rosji 3,576,841 mln dolarów – różnica rzeczywiście pięciokrotna, ale pod względem per capita to Chiny mają wciąż tylko nieco ponad połowę dochodu Rosji (13,224 dolarów vs 24,449 dolarów). Poza tym, to Rosja ma dziś wystarczającą ilość bomb jądrowych i środków ich przenoszenia aby nie obawiać się Chin, z którymi zresztą Rosja ma od dawna zbieżne interesy. Problem jest zaś wzrost potencjału militarnego Indii, co musi pociągnąć za sobą nuklearny konflikt z Pakistanem. Wiadomo, że Indie wygrają wojnę z Pakistanem, ale jakim kosztem? czyżby? PKB Rosji w 2015 r. obniżył się o blisko 4% w porównaniu z rokiem ubiegłym, a wartość eksportu spadła o 40% z powodu niskich cen ropy naftowej i gazu. W tym czasie większość escaperoom krajów UE zanotowała wzrost gospodarczy. Również pomyślnie rozwija się gospodarka USA. Co do Indii, jest to jeszcze kraj na dorobku, o niskiej stopie życiowej, ale już ich PKB jest 2-krotnie wyższy niż Rosji. Na razie potencjał atomowy Indii jest za słaby, aby mierzyć się z czołowymi potęgami świata.W trwającej WOJNIE O PIENIĄDZ po jednej stronie koalicja petrodolarowa,a po drugiej antydolarowa,która bazuje na powiększających się zasobach chińskiego złota.EURO zabiega o powiekszenie wpływów gospodarczych przez pryzmat gospodarki niemieckiej.
Poza tym, to załamanie gospodarcze obserwujemy dziś głównie na Zachodzie, a nie w Rosji. Według IMF (imf.org/external/pubs/ft/weo/2015/update/02/) dynamika PKB w roku 2015 wynosiła: India 7.5%, Chiny 6.8%, USA 2.5%, UE 1.5%, Niemcy 1.6%, Kanada 1.5% Francja 1.2%, Japonia 0.8%, Italia 0.7%, Brazylia -1.5% a Rosja -3.4%. Tak więc PKB Rosji spadło nie o około 4% jak twierdzisz, a o około 3% i ten spadek nie wygląda wcale źle w porównaniu do stagnacji na tzw. Zachodzie. PKB per capita Indii, escaperoom najszybszej rozwijającej się dziś gospodarki świata jest zaś bardzo niski (1688 dolarów, czyli 3% PKB per capita USA, 13% PKB per capita Polski i ok. 20% PKB per capita Rosji – w dolarach porównywalnych czyli PPP jest to nieco lepiej, ale wciąż wręcz tragicznie). Skandalem jest wręcz że kraj taki jak India, czyli który nie potrafi zapewnić dachu nad głową i odpowiedniego pożywienia setkom milionów swoich obywateli, wydaje co roku około 50 mld dolarów na zupełnie mu zbędne zbrojenia.
Poza tym, to załamanie gospodarcze obserwujemy dziś głównie na Zachodzie, a nie w Rosji. Według IMF (imf.org/external/pubs/ft/weo/2015/update/02/) dynamika PKB w roku 2015 wynosiła: India 7.5%, Chiny 6.8%, USA 2.5%, UE 1.5%, Niemcy 1.6%, Kanada 1.5% Francja 1.2%, Japonia 0.8%, Italia 0.7%, Brazylia -1.5% a Rosja -3.4%. Tak więc PKB Rosji spadło nie o około 4% jak twierdzisz, a o około 3% i ten spadek nie wygląda wcale źle w porównaniu do stagnacji na tzw. Zachodzie. PKB per capita Indii, escaperoom najszybszej rozwijającej się dziś gospodarki świata jest zaś bardzo niski (1688 dolarów, czyli 3% PKB per capita USA, 13% PKB per capita Polski i ok. 20% PKB per capita Rosji – w dolarach porównywalnych czyli PPP jest to nieco lepiej, ale wciąż wręcz tragicznie). Skandalem jest wręcz że kraj taki jak India, czyli który nie potrafi zapewnić dachu nad głową i odpowiedniego pożywienia setkom milionów swoich obywateli, wydaje co roku około 50 mld dolarów na zupełnie mu zbędne zbrojenia.
środa, 30 grudnia 2015
absolwent
W polskim ustawodastwie podatkowym istnieja pojecia przychód – czyli kwoty które widnieją na fakturach jako sprzedaż (operacje fin, odsetki pomijam), i dochód – czyli to co zostaje po odjeciu kosztów od dochodu. I tego na przyszłość trzymajmy się, żeby nie gmatwać niepotrzebnie dyskusji.
Zgoda , w bardzo dużych firmach , zautomatyzowanych, robocizna może wynosić poniżej 10% kosztów przychodu, lecz takie firmy nie są wiekszością w gospodarce. I należy tę wartość uśrednić, biorąc pod uwagę również te najmniejsze firmy z jednym pracownikiem np. A jak obliczyć koszty wynagrodzeń w jednoosobowej firmie ?
Z innej beczki.wroce do mojego przykladu japonii lat 50-80. Roznica pomiedzy absolwentem nauk technicznych a społecznych to zdolność tworzenia twarow na sprzedaz i to w ilościach „przemysłowych” (techniczni) a nie usluzki (bo nie usługi) dla kilku osob (psycholog, itd.). Techniczni/scisli to również wymyslanie nowych produktow, technologii, z których może zarabiac cale panstwo przez dekady.
Co zrobi/wymysli politolog/psycholog by zarobic wiecej niż tylko na siebie? Co winiesie nowego do społeczeństwa?
Ilosc absolwetnow zbędnych kierunkow jest taka, ze wedruja wprost na bezrobocie, poniewaz nie tylko nie ma na nich zapotrzebowania, ale i podczas studiow nie są oni uczeni zyciowych umiejętności jak np. zdolność przekwalifikowania się (sic!), przedsiebiorczosc (bo te same uniwerki są oazami niekompetencji gospodarczej).
Widoczna jest wiec roznica w inwestycji i jej zwrocie w perspektywie długoterminowej z punlktu widzenia korzyści dla panstwa i narodu.
A pisze to jako człowiek po technikum lotniczym a studiach z politologii ;p
czy masz na mysli (chyba cos słyszałem) o Kompanii Weglowej co będzie otwierac szkole zawodowa? Te jest genialny pomysl. Swoja droga klania się komentarz z NIE: jak u Czechow mogą być zyskowne kopalnie to dlaczego nie w Polsce?
Kluczem do odbudowy nauki zawodowej jest powiazanie z przemyslem, by absolwent mogl wejsc w firme zaraz po zakonczeniu nauki, w miedzyczasie odbywając przydatne praktyki podczas nauki.
Mój brat skonczyl high school w Anglii i poszedł na studia. Przez lata plul sobie w brode ze studiowal, bo jego znajomi poszli do roboty zaraz po A-levels i dzieki dłuższej karierze (nawet jeżeli zaczynali jako asystenci) zarabiali dlugo wiecej niż on, absolwent uniwerka.
Na moim uniwerku (UK) znalazłem kiedys ciekawa analize, która obdarla mnie ze zludzen. Badania dotyczyly zależności pomiedzy studiami a praca. Wyniki były:
– 40% absolwentow pracowalo na etatach nie wymagających studiow
– 30% pracowalo na etatach innych niż ukończone kierunki
– 30% (dopiero) pracowalo na etatach zgranych z kierunkiem
Jestem zdania, ze w dobie kryzysu, panstwo polskie powinno przestac finansowac wiele zbędnych kierunkow (i tak mamy w nich kiepskie wyniki). Ze 100 (cirka) panstwowych uczelni powinno zostac 50, a z 360 prywatnych, gora 100. darmowe pożyczki
A o kierunkach zamawianych dowiemy się dopiero za 3-4 lata jak ich pierwsi absolwenci (może) znajda dobra prace (kierunek a zapotrzebowanie rynku to dwie rozne rzeczy).
A odpowiedz na pytnie jak kontrolwac kierunki w uczelniach?
– w prywatnych wydaje się zezwolenia na każdy kierunek (a wydane można cofnac). Czasami uczelnie same wycofuja uprawnienia jak nie ma rynku.
– w państwowych jest finansowanie oraz zgody (dla nie uniwersytetow, te tworza co chca).
W obu przypadkach jest to narzedzie do polityki edukacyjno-makroekonomicznej. Ale trzeba mieć menedżerów edukacji a nie polityczne zwierzatka lub leniwych biurokratow.
Wczoraj otrzymałem decyzje podatkową dotyczącą podatku od nieruchomości. I znowu gmina poszla na całość, podnosząc podatki maksymalnie jak pozwala ustawa.
POdatek od pomieszczeń przeznaczonych na działalność wzrósł o 4,2%, a od gruntów przeznaczonych na działalność o 6,3%. Nie rozumię dlaczego za np plac przed warszatem muszę płacić 2,5 krotnie więcej niz za trawnik przed domem. W sumie za 144 m2 warsztatu w tym roku przyjdzie mi zapłacić 3420,-PLN. Czyli z każdej przepracowanej godziny muszę oddać gminie ponad złotówką. A za dom 160 m2 podatek wynosi tylko 104,-PLN. To sie nazywa popieranie przedsiębiorczości.
Zgoda , w bardzo dużych firmach , zautomatyzowanych, robocizna może wynosić poniżej 10% kosztów przychodu, lecz takie firmy nie są wiekszością w gospodarce. I należy tę wartość uśrednić, biorąc pod uwagę również te najmniejsze firmy z jednym pracownikiem np. A jak obliczyć koszty wynagrodzeń w jednoosobowej firmie ?
Z innej beczki.wroce do mojego przykladu japonii lat 50-80. Roznica pomiedzy absolwentem nauk technicznych a społecznych to zdolność tworzenia twarow na sprzedaz i to w ilościach „przemysłowych” (techniczni) a nie usluzki (bo nie usługi) dla kilku osob (psycholog, itd.). Techniczni/scisli to również wymyslanie nowych produktow, technologii, z których może zarabiac cale panstwo przez dekady.
Co zrobi/wymysli politolog/psycholog by zarobic wiecej niż tylko na siebie? Co winiesie nowego do społeczeństwa?
Ilosc absolwetnow zbędnych kierunkow jest taka, ze wedruja wprost na bezrobocie, poniewaz nie tylko nie ma na nich zapotrzebowania, ale i podczas studiow nie są oni uczeni zyciowych umiejętności jak np. zdolność przekwalifikowania się (sic!), przedsiebiorczosc (bo te same uniwerki są oazami niekompetencji gospodarczej).
Widoczna jest wiec roznica w inwestycji i jej zwrocie w perspektywie długoterminowej z punlktu widzenia korzyści dla panstwa i narodu.
A pisze to jako człowiek po technikum lotniczym a studiach z politologii ;p
czy masz na mysli (chyba cos słyszałem) o Kompanii Weglowej co będzie otwierac szkole zawodowa? Te jest genialny pomysl. Swoja droga klania się komentarz z NIE: jak u Czechow mogą być zyskowne kopalnie to dlaczego nie w Polsce?
Kluczem do odbudowy nauki zawodowej jest powiazanie z przemyslem, by absolwent mogl wejsc w firme zaraz po zakonczeniu nauki, w miedzyczasie odbywając przydatne praktyki podczas nauki.
Mój brat skonczyl high school w Anglii i poszedł na studia. Przez lata plul sobie w brode ze studiowal, bo jego znajomi poszli do roboty zaraz po A-levels i dzieki dłuższej karierze (nawet jeżeli zaczynali jako asystenci) zarabiali dlugo wiecej niż on, absolwent uniwerka.
Na moim uniwerku (UK) znalazłem kiedys ciekawa analize, która obdarla mnie ze zludzen. Badania dotyczyly zależności pomiedzy studiami a praca. Wyniki były:
– 40% absolwentow pracowalo na etatach nie wymagających studiow
– 30% pracowalo na etatach innych niż ukończone kierunki
– 30% (dopiero) pracowalo na etatach zgranych z kierunkiem
Jestem zdania, ze w dobie kryzysu, panstwo polskie powinno przestac finansowac wiele zbędnych kierunkow (i tak mamy w nich kiepskie wyniki). Ze 100 (cirka) panstwowych uczelni powinno zostac 50, a z 360 prywatnych, gora 100. darmowe pożyczki
A o kierunkach zamawianych dowiemy się dopiero za 3-4 lata jak ich pierwsi absolwenci (może) znajda dobra prace (kierunek a zapotrzebowanie rynku to dwie rozne rzeczy).
A odpowiedz na pytnie jak kontrolwac kierunki w uczelniach?
– w prywatnych wydaje się zezwolenia na każdy kierunek (a wydane można cofnac). Czasami uczelnie same wycofuja uprawnienia jak nie ma rynku.
– w państwowych jest finansowanie oraz zgody (dla nie uniwersytetow, te tworza co chca).
W obu przypadkach jest to narzedzie do polityki edukacyjno-makroekonomicznej. Ale trzeba mieć menedżerów edukacji a nie polityczne zwierzatka lub leniwych biurokratow.
Wczoraj otrzymałem decyzje podatkową dotyczącą podatku od nieruchomości. I znowu gmina poszla na całość, podnosząc podatki maksymalnie jak pozwala ustawa.
POdatek od pomieszczeń przeznaczonych na działalność wzrósł o 4,2%, a od gruntów przeznaczonych na działalność o 6,3%. Nie rozumię dlaczego za np plac przed warszatem muszę płacić 2,5 krotnie więcej niz za trawnik przed domem. W sumie za 144 m2 warsztatu w tym roku przyjdzie mi zapłacić 3420,-PLN. Czyli z każdej przepracowanej godziny muszę oddać gminie ponad złotówką. A za dom 160 m2 podatek wynosi tylko 104,-PLN. To sie nazywa popieranie przedsiębiorczości.
czwartek, 10 września 2015
uchodźcy
Nie wiem, co się ze mną dzieje, skąd u mnie taka zmiana, ale jakoś nie wzruszają mnie faceci szturmujący zasieki na węgierskie zasieki na granicy z Serbią, wyglądający, jakby przed minutą wyszli ze SPA robiący sobie :selfi” telefonami, tabletami za setki dolców, wystrojeni w ciuchy za drugie tyle. Nie budzą we mnie ani szczypty współczucia te, upierścienione złotem, panie okutane w kolorowe nikaby, hijaby, burki ciągnące za sobą stadka rozwydrzonych, dobrze ubranych i odżywionych bachorów. Nawet ojciec, którego martwego synka wyrzuconego przez morze, na brzeg, pokazywane namiętnie we wszystkich światowych mediach, nie budzi we mnie krzty współczucia. Mało tego, gdybym był Węgrem, to chwyciłbym pierszą,lepszą butelkę zrobił z niej “tulipana” a po drodze kupiłbym jeszcze solidny kij bejsbolowy i ruszył na “uchodźców”.
Moja przyjaciółka Węgierka z Budapesztu, przeczytała mi reportaż z Debreczyna, jednego z większych miasy węgierskich, gdzie znajduje się ośrodek dla uchodźców, nie obóz tylko ośrodek. Jest ich tam 1300 w większości mężczyźni, z rzadka kobety i dzieci. Dziennikarz rozpytuje ludzi jak się żyje i słyszy, że bardzo źle, że jeszcze nigdy im się tak źle nie żyło. A daczego? Ano przez tych uchodźców – już nawet nie chodzi o to, że miasto przeżywa najazd prostytutek (bo miejscowych za mało i nie wyrabiają), ale o to, że na ulicach zrobiło się niebezpiecznie. Niby nic strasznego, bo nie gwałcą, nie mordują, walą tylko kobity po łbach i torebki im zabierają. No i dilerzy się pojawili, to znaczy dilerzy byli wcześniej, ale teraz jest ich więcej i biją się po między sobą, czyli niespokojnie jest. w głównych mediach informuje się o tym oszczędnie, choć nie są to incydentalne przypadki.Tak się składa, że mam kolegę, Węgra, którego poznałem przypadkiem w Oksfordzie, w 1992 r., kiedy studiował jakieś media i marketing. Peter jest teraz ważnym gościem w węgierskiej telewizji publicznej, choć jest- z przekonania- raczej anty-orbanowcem. Pogadaliśmy na Skypie dość długo. Zapytałem go m.in. dlaczego głowne madziarskie media nie pokazują drugiej twarzy darmowe chwilówki uchodźctwa. Peter przyznał, iż rzeczywiście dzięję sie bardzo brzydkie rzeczy, ale nie informuje się o nich z kilku powodów, choćby po to, żeby sie jakieś pospolite ruszenie nie zebrało i nie zrobiło porządku z przybyszami, ale też i dlatego, by Zachód nie posądził Węgier o nagonkę, o szerzenie nienawiści na tle takim albo innym.
To nieodpowiedzialną polityka emigracyjna może doprowadzić do tego że do władzy w krajach UE dojdą partie skraje . Wtedy rozleci się UE a prawicowe partie nie będą patyczkować się z emigracja . Po prostu wszystkich wyrzucą . Czy tego chcemy ? jeżeli nie to musimy przed emigrantami przymknąć granice j przyjmują jedynie uchodzców politycznych których w ogólnej masie emigrantów jest może z 10% . Pozostali są emigrantami ekonomicznymi z Pakistanu Kosowa Albanii i Turcji . zamieściłem swoje impresje z mojego 10.letniego obcowania z londynskimi muzułmanami [nikt chyba tego nie przeczytał, sądząc po braku reakcji – ale nie gniewam się :)]. Choć mieszkam w tym samym mieście, co Pan Profesor, to bez wątpienia w dwóch różnych światach i przez to różne mamy doświadczenia w “kwestii uchodźczej” – nie czynię z tego zarzutu, ale wygląda to zupełnie inaczej z wyskości akademickiej katedry, a zupełnie inaczej z pierwszego piętra na Queenspark, a jeszcze inaczej z parteru na Peckham itd. Poczucie bezkarności, jakie obserwuję w środowiskach imigracyjnych z Bliskiego Wschodu, Afryki – w szczególności Somalia, Sudan, Etiopia i Erytrea, jest niewyobrażalne i w zw. z tym kryminalizacja również.
Moja przyjaciółka Węgierka z Budapesztu, przeczytała mi reportaż z Debreczyna, jednego z większych miasy węgierskich, gdzie znajduje się ośrodek dla uchodźców, nie obóz tylko ośrodek. Jest ich tam 1300 w większości mężczyźni, z rzadka kobety i dzieci. Dziennikarz rozpytuje ludzi jak się żyje i słyszy, że bardzo źle, że jeszcze nigdy im się tak źle nie żyło. A daczego? Ano przez tych uchodźców – już nawet nie chodzi o to, że miasto przeżywa najazd prostytutek (bo miejscowych za mało i nie wyrabiają), ale o to, że na ulicach zrobiło się niebezpiecznie. Niby nic strasznego, bo nie gwałcą, nie mordują, walą tylko kobity po łbach i torebki im zabierają. No i dilerzy się pojawili, to znaczy dilerzy byli wcześniej, ale teraz jest ich więcej i biją się po między sobą, czyli niespokojnie jest. w głównych mediach informuje się o tym oszczędnie, choć nie są to incydentalne przypadki.Tak się składa, że mam kolegę, Węgra, którego poznałem przypadkiem w Oksfordzie, w 1992 r., kiedy studiował jakieś media i marketing. Peter jest teraz ważnym gościem w węgierskiej telewizji publicznej, choć jest- z przekonania- raczej anty-orbanowcem. Pogadaliśmy na Skypie dość długo. Zapytałem go m.in. dlaczego głowne madziarskie media nie pokazują drugiej twarzy darmowe chwilówki uchodźctwa. Peter przyznał, iż rzeczywiście dzięję sie bardzo brzydkie rzeczy, ale nie informuje się o nich z kilku powodów, choćby po to, żeby sie jakieś pospolite ruszenie nie zebrało i nie zrobiło porządku z przybyszami, ale też i dlatego, by Zachód nie posądził Węgier o nagonkę, o szerzenie nienawiści na tle takim albo innym.
To nieodpowiedzialną polityka emigracyjna może doprowadzić do tego że do władzy w krajach UE dojdą partie skraje . Wtedy rozleci się UE a prawicowe partie nie będą patyczkować się z emigracja . Po prostu wszystkich wyrzucą . Czy tego chcemy ? jeżeli nie to musimy przed emigrantami przymknąć granice j przyjmują jedynie uchodzców politycznych których w ogólnej masie emigrantów jest może z 10% . Pozostali są emigrantami ekonomicznymi z Pakistanu Kosowa Albanii i Turcji . zamieściłem swoje impresje z mojego 10.letniego obcowania z londynskimi muzułmanami [nikt chyba tego nie przeczytał, sądząc po braku reakcji – ale nie gniewam się :)]. Choć mieszkam w tym samym mieście, co Pan Profesor, to bez wątpienia w dwóch różnych światach i przez to różne mamy doświadczenia w “kwestii uchodźczej” – nie czynię z tego zarzutu, ale wygląda to zupełnie inaczej z wyskości akademickiej katedry, a zupełnie inaczej z pierwszego piętra na Queenspark, a jeszcze inaczej z parteru na Peckham itd. Poczucie bezkarności, jakie obserwuję w środowiskach imigracyjnych z Bliskiego Wschodu, Afryki – w szczególności Somalia, Sudan, Etiopia i Erytrea, jest niewyobrażalne i w zw. z tym kryminalizacja również.
sobota, 17 stycznia 2015
indianie
Poluję na ten film od dawna, ale dysponuję tylko dwoma programami TVP (wolimy czytać:), a w tych – dobre filmy puszczane są rzadko i do tego w środku nocy. Pewnie w końcu kupię na allegro:) Zgadzam się z fomą – do pewnych światów dziecko samo nie trafi. Pierwszy tom Winnetou to zdecydowanie najsmakowitszy mayowski kąsek, a żeby zachować jak najlepsze wrażenie z lektury, naprawdę warto się ograniczyć do podstawowej trylogii. Pozostałe dzieła to już często powielanie (własnych) schematów bielizny, niekonsekwencje (współwystępują postaci, które za życia spotkać się nie mogły), czy wręcz, o zgrozo, bezwstydne przeklejanie całych akapitów z jednego dzieła do drugiego. Choć np. “Old Surehand” jest miejscami niezły – Bóg jeden tylko wie, czemu polski tłumacz obciął tam sporo tekstu (w “Winnetou” zresztą też). Musze wyznac, iz pomimo niewatpliwych walorow kilku ksiazek Maya, ktore czytalem (nie wiem czy wiekszosc byla w Polsce w ogole wydana) zawsze wolalem ksiazki Jamesa Olivera Curwooda w swietnym tlumaczeniu Jerzego Marlicza, pseudonimu, pod ktorym ukrywala sie Helena Borowikowa, ktora NB dokonczyla trylogie “Lowcow ….”. Ja sam wlasciwei wychowalem sie na powieściach G. F. Coopera, ktore uwazam za lepsze od powiesci Karola Maya, co nie zmienia faktu, ze May jest tu autorem numer jeden bielizny.

Winnetou to jest bardzo przemyslana postac literacka. Nie dla jej przygodowej i awanutrniczej wizji i uwikłań. Winnetou jest postacią, która ratuje reszte honoru Białych, ktorzy wbrew tradycji, ktora wynikalaby ze Siwieta Dziekczynienia, to jest z tego, co sie wowczas wydarzylo, kiedy to własnie Indianie dawali bialym jesc, bez zadnych oporow ukazali swoje diaboliczne, mordercze oblicze. Bardzo jaskrawe, jak owe czasy, oblicze bo przeciez rozmiar zbrodni – gigantyczny – byl jeszcze przed cywilizacja bialego czlowieka, glownie w Europie.
Zasługą Maya nie jest stworzenie wiecznego wizerunku Dzikiego Zachodu i marginalizowanych w nim Indian. May byl wizjonerem w tym sensie, ze potrafil kontekst Ameryki Północnej okresu podbojów wykorzystac do ratowania wizerunku bialych, ponieważ, jako autor wyczulony na sprawy etyczne, wiedzial, ze to moze byc dobra okazja do tego, zeby pokazac, ze kolonisci nie do konca sa zbrodniarzami (albo nie wszyscy sa nimi) i w tym sensie cenie go jako idealiste.
To, co biali zrobili z Indianami jakos nie przebija się do swiadomosci spolecznej. Dowody niby są, ale ich wartosc pomniejszana jest o imperatyw powodzenia kolonistow na nowym kontynencie, tej tezie sa podporzadkowywane.
W tym sensie “Winnetou” i inne powiesci Maya beda zawsze wazne, szczegolnie dla mlodych czytelników, z natury i z wieku wrazliwych na dobro i zło.
Od lat mieszkam w Toronto i musze przyznac, ze kiedys z niemalym zdziwieniem dowiedzialem sie, ze ta daleka, mrozna kraina Polnocy, opisywana przez Curwooda, znajduje sie jedynie dwiescie czy trzysta kilometrow od Toronto.
Poza tym oczywiscie trzeba koniecznie przeczytac ksiazki Archibalda S. Belaneya alias Grey Owl (Szara Sowa) – Sejdzio i jej bobry (ponoc jest nowe tlumaczenie) no i Pielgrzymi Puszczy.
PS. Zyciorysy Karla Maya i Szarej Sowy sa fascynujace same w sobie.
A co do filmu – zawsze żałowałem, że nie było polskiej wersji :) A jaka fajna by mogła być np. w 60-70 latach! Rio Pecos kręcona nad Dunajcem, Llano Estacado na Pustyni Błedowskiej, a obsada, powiedzmy, Winnetou- Zelnik, Old Shatterhand – Olbrychski, Inczu-czuna – Pieczka (był świetny jako wódz Bromden Keseya w teatrze!) Nszo-czi – Brylska, Santer – Karewicz :) To by było lepsze niż “4 pancerni”, i o niebo lepsze niż głupawy “Janosik”.
Winnetou to jest bardzo przemyslana postac literacka. Nie dla jej przygodowej i awanutrniczej wizji i uwikłań. Winnetou jest postacią, która ratuje reszte honoru Białych, ktorzy wbrew tradycji, ktora wynikalaby ze Siwieta Dziekczynienia, to jest z tego, co sie wowczas wydarzylo, kiedy to własnie Indianie dawali bialym jesc, bez zadnych oporow ukazali swoje diaboliczne, mordercze oblicze. Bardzo jaskrawe, jak owe czasy, oblicze bo przeciez rozmiar zbrodni – gigantyczny – byl jeszcze przed cywilizacja bialego czlowieka, glownie w Europie.
Zasługą Maya nie jest stworzenie wiecznego wizerunku Dzikiego Zachodu i marginalizowanych w nim Indian. May byl wizjonerem w tym sensie, ze potrafil kontekst Ameryki Północnej okresu podbojów wykorzystac do ratowania wizerunku bialych, ponieważ, jako autor wyczulony na sprawy etyczne, wiedzial, ze to moze byc dobra okazja do tego, zeby pokazac, ze kolonisci nie do konca sa zbrodniarzami (albo nie wszyscy sa nimi) i w tym sensie cenie go jako idealiste.
To, co biali zrobili z Indianami jakos nie przebija się do swiadomosci spolecznej. Dowody niby są, ale ich wartosc pomniejszana jest o imperatyw powodzenia kolonistow na nowym kontynencie, tej tezie sa podporzadkowywane.
W tym sensie “Winnetou” i inne powiesci Maya beda zawsze wazne, szczegolnie dla mlodych czytelników, z natury i z wieku wrazliwych na dobro i zło.
Od lat mieszkam w Toronto i musze przyznac, ze kiedys z niemalym zdziwieniem dowiedzialem sie, ze ta daleka, mrozna kraina Polnocy, opisywana przez Curwooda, znajduje sie jedynie dwiescie czy trzysta kilometrow od Toronto.
Poza tym oczywiscie trzeba koniecznie przeczytac ksiazki Archibalda S. Belaneya alias Grey Owl (Szara Sowa) – Sejdzio i jej bobry (ponoc jest nowe tlumaczenie) no i Pielgrzymi Puszczy.
PS. Zyciorysy Karla Maya i Szarej Sowy sa fascynujace same w sobie.
A co do filmu – zawsze żałowałem, że nie było polskiej wersji :) A jaka fajna by mogła być np. w 60-70 latach! Rio Pecos kręcona nad Dunajcem, Llano Estacado na Pustyni Błedowskiej, a obsada, powiedzmy, Winnetou- Zelnik, Old Shatterhand – Olbrychski, Inczu-czuna – Pieczka (był świetny jako wódz Bromden Keseya w teatrze!) Nszo-czi – Brylska, Santer – Karewicz :) To by było lepsze niż “4 pancerni”, i o niebo lepsze niż głupawy “Janosik”.
poniedziałek, 15 grudnia 2014
nie tylko stopy
"Nie wystarczy bowiem spełnienie nominalnych wymogów na minimalnym poziomie (np. zbicie deficytu poniżej 3 proc. PKB jest możliwe już w przyszłym roku), musimy po prostu mieć nowoczesną, zrównoważoną gospodarkę. W tym także znacznie więcej innowacyjnych przedsiębiorstw, która będą w stanie konkurować na globalnych rynkach i opłacać pracowników na poziomach porównywalnych do krajów strefy euro." --- dokładnie tak jest!! Grecja przejechała się także na tym, że ma tylko turystykę, oliwki i ser. kąd pan bierze, że "strefa euro tkwi w permanentnym kryzysie strukturalnym, wysokich kosztów i fiskalizmu", a "produkcja Niemiec jest droga i coraz gorszej jakości"? To przecież wyssane z palca bzdury, niczego takiego nie ma. Nie pomyślał pan, że rację może mieć Peter Schiff twierdząc, że "rekordowo niskie stopy procentowe" w USA wynikają z niskiej wydajności USA, która nie jest wstanie sfinansować kosztu wyższych stóp i bielizny? PKB UE jest już większy od USA. Może pan zawsze pomnożyć stopę bezrobocia w USA razy 2 lub nawet 3, aby otrzymać stopę wg definicji bezrobocia w UE, a więc ma pan ok. 12% bezrobocia w USA i np. ok. 5% w RFN. Wg pana "przyzwyczajona do zadłużenia i konsumpcji ponad stan, pracy za wielkie pieniądze coraz mniej innowacyjna Europa musi zbankrutować" bez TTIP, ale to znowu bajki, bo: 1. długofalowo znaczenie ma zadłużenie całkowite (wewnętrzne i zewnętrzne), a to wynosi dla strefy euro 366% PKB, dla UE 362% PKB, a dla USA 1337% PKB. Kto tu jest zadłużony, co? Dane podała Die Welt Oline w artykule z 06.12.12 pt. "USA są bardziej zadłużone niż Grecja" ("USA sind stärker verschuldet als Griechenland"), obliczenia Forschungszentrum Generationsverträge. Zadłużenie innych państw UE: Grecji 891%, Hiszpanii 805%, GB 631%, Włoch -2% (nadwyżka!), Francja 442%, RFN 136%, a Polska 126% PKB. 2. O konsumpcji bielizny ponad stan można mówić w UE tylko w przypadku Grecji, Portugalii, Hiszpanii oraz GB i co nieco Francji, ale GB i Francja są tak bogate, że mają rezerwy na spłatę swego długu. Jak może jednak komuś porównującemu USA i UE wpaść do głowy, że konsumpcja ponad stan nie jest typowa dla USA lecz dla UE? Przecież tu zupepełnie absurdalny zarzut wobec UE, bo wzrost PKB zależy w UE od konsumpcji w tak ok. 56% może 60% z Grecją & Co., ale aż w ok. 76% w USA. Stąd próba USA pobudzenia gospodarki od strony energii - zarobki są średnio jak w 1964r., a dalsze zadłużanie konsumentów nie jest już możliwe nawet przy zerowej stopie procentowej. 3. Wysokość zarobków w UE nie ma znaczenia, bo liczy się tylko koszt jednostkowy, a ten jest niski, bo wydajność pracy w UE jest bardzo wysoka. Wyższa, niż w USA, bo w zach. UE zawsze pozycja pracowników była silna, co wymuszało na przedsiębiorcach zastępowanie pracy maszynami, a w USA tego nie było i nie ma, jest "hire and fire". W rezultacie UE ma wyższą niż USA kapitałochłonność produkcji oraz związaną z tym wyższą wydajność. Także innowacyjnie UE jest przed USA, co widać min. po stałym deficycie handlowym USA.Jako Zbieracze Jabłek nie mamy co w euro szukać. Aby jednak mieć specjalność przemysłową lotnictwo oraz drony/roboty i przed euro zintegrować się z przemysłem zach. UE, musimy odłożyć okręty podwodne o ok. 10 lat, bo nie są nam teraz potrzebne. Natomiast drony/roboty, w tym roboty przemysłowe powinny dostać większe wsparcie niż 800 milionów zł. - tu potrzeba kilku miliardów zł. miło poczytać rozsądnie napisaną wypowiedź.
ze strony mojafantazja.pl
Zgodzę się, iż przyczyną re- industrializacji USA są niskie ceny energii ( w RP odpowiednikiem są umowy śmieciowe). To powoduje, iż gospodarka rozwija się chociaż nie tak szybko jak oni by chcieli. Natomiast nie zgodzę się, iż FED nie drukuje $. Drukowanie jest eufemizmem, który skrywa fakt iż to obligacje USA nie mogą wrócić do tego kraju i zostać przedstawione do wykupu, zamiast tego mają być rolowane. Dlatego obecnie FED zawiera umowy o kostium kompielowy z Bank Kanady, Bank Anglii, Europejski Bank Centralny, Bank Szwajcarii i Bank Japonii plus Bank Belgii który wykupił na początku tego roku dług USA o wartości 300 mld $. Obecnie ciężar "drukowania" czyli zakupu długu nominowanego w $ przesunął się na Bank i rząd Japonii. Pozwolono emerytalnym funduszom japońskim na zakup amerykańskich obligacji co było do tej pory niemożliwe. Sytuacja monetarna weszła na nowy poziom współpracy międzynarodowej. Sam FED nie jest w stanie stymulować gospodarki i powstrzymywać długu nominowanego w $ poza granicami USA. Strefa euro nie może podążać tą drogą ponieważ nie pozwala na to traktat założycielski euro - z Maastricht oraz statut EBC. Dodatkowo jest za późno na kopiowanie ruchów FED-u który za cel obrał sobie utrzymanie wzrostu USA kosztem Europy.Być może wojsko powinno odłożyć zakup dronów nie produkowanych w Polsce, choć można się od nich też sporo nauczyć. MON wciąż opowiada o udziale polskich firm w produkcji broni, ale drony dostają tylko 800 milionów zł. chociaż są w 100% polskie! To skandal i jakaś afera! Być może trzeba opóźnić nielotnicze programy zbrojeniowe, ale przyspieszyć w dronach. Tu chodzi nie tylko o zbrojenia, lecz o szansę na dobrobyt, bo drony jako polska specjalność, są olbrzymią szansą na posiadanie konkurencyjnego przemysłu.
Zgodzę się, iż przyczyną re- industrializacji USA są niskie ceny energii ( w RP odpowiednikiem są umowy śmieciowe). To powoduje, iż gospodarka rozwija się chociaż nie tak szybko jak oni by chcieli. Natomiast nie zgodzę się, iż FED nie drukuje $. Drukowanie jest eufemizmem, który skrywa fakt iż to obligacje USA nie mogą wrócić do tego kraju i zostać przedstawione do wykupu, zamiast tego mają być rolowane. Dlatego obecnie FED zawiera umowy o kostium kompielowy z Bank Kanady, Bank Anglii, Europejski Bank Centralny, Bank Szwajcarii i Bank Japonii plus Bank Belgii który wykupił na początku tego roku dług USA o wartości 300 mld $. Obecnie ciężar "drukowania" czyli zakupu długu nominowanego w $ przesunął się na Bank i rząd Japonii. Pozwolono emerytalnym funduszom japońskim na zakup amerykańskich obligacji co było do tej pory niemożliwe. Sytuacja monetarna weszła na nowy poziom współpracy międzynarodowej. Sam FED nie jest w stanie stymulować gospodarki i powstrzymywać długu nominowanego w $ poza granicami USA. Strefa euro nie może podążać tą drogą ponieważ nie pozwala na to traktat założycielski euro - z Maastricht oraz statut EBC. Dodatkowo jest za późno na kopiowanie ruchów FED-u który za cel obrał sobie utrzymanie wzrostu USA kosztem Europy.Być może wojsko powinno odłożyć zakup dronów nie produkowanych w Polsce, choć można się od nich też sporo nauczyć. MON wciąż opowiada o udziale polskich firm w produkcji broni, ale drony dostają tylko 800 milionów zł. chociaż są w 100% polskie! To skandal i jakaś afera! Być może trzeba opóźnić nielotnicze programy zbrojeniowe, ale przyspieszyć w dronach. Tu chodzi nie tylko o zbrojenia, lecz o szansę na dobrobyt, bo drony jako polska specjalność, są olbrzymią szansą na posiadanie konkurencyjnego przemysłu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)